To nie może być prawdą. Zamknęłam te stronę i zatrzasnęłam laptopa. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć. Pobiegłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Oczy napuchnięte, włosy potargane. Umyłam twarz. Woda była orzeźwiająco lodowata, sprawiała że choć troszkę oprzytomniałam. Przynajmniej widziałam już co mam teraz
Tłumaczenia w kontekście hasła "to try to throw" z angielskiego na polski od Reverso Context: Diseases of the gastrointestinal tract cause the body to try to throw toxic substances through the sweat glands.
Tęsknię za tobą i nie mogę się doczekać, aż cię zobaczę. Well, I'm going to go, but I miss you and I can't wait to see you. Tęsknię za forsą, dzięki której moglibyśmy stąd uciec.
A w drzwiach stał Louis , widac było ze ma kaca , bez słowa wpuściłam go do domu Zaproponowałam mu herbate ,.zgodził się Teraz siedziałam na przeciwko Tomlinsona i wpatrywalam sie jak upija łyk herbaty , nawet seksownie wyglądał na jego twarzy widniał delikatny zarost , zdycydowanie lepiej mu w zaroście .
Violetta - Iz*one Kiedyś nie lubiłam tego songa a teraz go tak kocham. Trochę tęsknię za Fromiskami ale gdyby nie disband to bym nie dostała Knock, Glitch i Antifragile więc jednak na plus. 17 Jun 2023 22:17:55
Tak tęsknię [*] [*]Rasta. Tak tęsknię [*] By zurdo November 18, 2006 in Tęczowy Most. Share More sharing options Followers 0. Reply to this topic;
Tłumaczenia w kontekście hasła "powiedziałem coś niewłaściwego" z polskiego na angielski od Reverso Context: Powiedziałem coś niewłaściwego, teraz tęsknię za dniem wczorajszym.
BrHi. zapytał(a) o 09:29 Odrzuciłam go, on zrezygnował, jak go odzyskać? Ponad miesiąc temu poznałam faceta. Ma 20 lat, ja 15. Bardzo się polubilismy, przez 2 tyg codziennie się spotykaliśmy, byliśmy naprawdę blisko. On wykazywał duże zainteresowanie, szukał ze mną kontaktu fizycznego, ale ostrożnie i delikatnie. Obejmował mnie, glaskal po kolanie, szyi itp, kładł mi głowę na kolanach, moje dłonie na swojej klatce, trzymalismy się za ręce. Do tego bardzo dużo pisaliśmy, naprawdę było nam dobrze, myślalam ze coś z tego będzie. I właśnie po 10 dniach zaproponował mi związek. Cała sobą chciałam z nim być, jednak odmówiłam mówiąc żebyśmy dali sobie jeszcze czas, że może to za szybko. Widziałam, że ciężko to zniósł, nie wiem co we mnie wstąpiło. Po kilku dniach od tej odmowy nagle ograniczył ze mną kontakt, przestał pisać, czasem też i odpisywać, powiedział ze możemy się spotykać ale jak kumple, że chyba nie czuje tego tak jak ja (co?!). Prosiłam go na początku o szansę, pisałam ze mi zależy, on to ignorowal. Spotkaliśmy się może parę razy. Teraz, po miesiącu popsucia naszych relacji, teraz mamy je może troszeczkę lepsze i być może dzisiaj się z nim spotkam. Zastanawiam się co mu powiedzieć, jeśli do spotkania dojdzie. Tęsknię za nim, brakuje mi go, jego dotyku, spojrzenia, błysku w oku, ciepła, obecności.. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas, zacząć od początku, dać nam szansę. Kocham go i nie potrafię bez niego żyć, czuje się jakby ktoś wydarl mi serce. Ja juz nie wiem jak z nim rozmawiać, nie potrafię spojrzeć mu w oczy, kiedy widzę ta jego obojętność. Co powinnam mu powiedzieć? Co zrobić? A, no i od przyjaciółki wiem, że na początku naprawdę mu zależało i chciał ze mną być, ale kiedy mu odmówiłam, uszanowal moja decyzję i zrezygnował, wycofał jest teraz coś co mogę zrobić, by uratować ta znajomość? To dla mnie bardzo ważne.
zapytał(a) o 15:29 Odrzuciłam go , teraz żałuje ... co robić ? Troszke długie, ale jeśli ty mi pomożesz obiecuje że ja również Tobie pomoge odp na której z twoich pytań . w 6 klasie na kołku dodatk spodobał mi sie taki jeden.. ja jemu okazało sie że idziemy do tego samego gim i tej samej klasy ...Kreciliśmy ze sb dłuuuugi czas...ale nie zostaliśmy klasa przeleciała bez większych zmian ... oboje chyba nie mieliśmy drugich połówek .3 klasa zaczełam chodzić z innym kolesiem z klasy , tyle że to był już związek ... i nagle on sie o gg .. dałam , miał opis .. ,, docenisz gdy coś stracisz'' . moze przypadek pomyślałam. Zaczeliśmy ze sb pisac .. ale on zwykle cały czas zschodził na jego temat...póżniej postanowiłam zerwać z moim chłopakiem bo chyba na nowo do tamtego poczułam miete. Zerwałam. Z tamtym zaczełam jeszcze bardziej pisywać .. pisał mi ' :* ' . Nawet skombinował mój numer .. pisał mi po ' dobranoc :* ' Ale ja jak zwykle podejrzwliwa , myślałam że sie mną bawi , tzn do kazdje laski tak pisze ... I zaczełam go odrzucać .. pisać opisy na gg ' już nigdy nie bd tak jak kiedyś, nigdy' no bo pisać ze sb na gg a w rl słwa nie zamienić? nawet nigdzie nie wyciągnął mnie na spacer ...i nasz kontakt sie urwał po tym jak przestałam sie odzywać on chyba zrozumiał ze go odrzucam ...i zaczełam krecić na nowo z byłym ( GŁUPIA TY ! ) i raz wystawił były post na mojej tablicy ' tak " na co ja napisałam ' nie ' ( chodziło o to że sie sprzeczaliśmy ze nie wyjde na dwór) i on minute ( dokłanie!) po tym napisał że widzi że mi z nim coraz lepiej idzie ... ja na to że nic mu do tego .. chwile pisalismy i poszłam ... i od tego czasu chyba czuje że źle zrobiłam ..on po jakimś czasiewystawił opis '' miłosci nie ma - jest cos wiecej '' i coraz bardziej zaczynałam czuć że źle zrobiłam wgl że go odrzuciłam bo jednak go kocham a do byłego nic nie czuje .. wiem namieszłam.. i teraz wystawiłam opis na gg : ' że wszystko zepsułam .." i za jakiś czas on wszedł ..myślałam ze napisze ale nie i po jakimś czasie dałam na niewidoczny .. poszłam obiad sb zrobic i wróciłam jego już nie było... wgl koleżanka dzisiaj sie go pyttała czy idzie na komers (wszystkich sie pytała) on powiedział że nie bo nie ma z kim .. i to mi uświadomiło że może źle oceniłam jego intencje ... że nie koniecznie musiał sie mną bawić bo gdyby do każdej zarywał to chyba miałby z kimś iść ? sama nie wiem .. co robić ? bo ost często siada za mną alebo przedemną ( to może być przypadek) To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Porozmawiaj z nim, ale w cztery oczy. Rozmowa jest dobra na wszystko, powodzenia ^^. Namieszałaś troszkę, ale jeżeli wam na sobie zależy to uda ci się to odkręcić. Odpowiedzi Porozmawiaj z nim, napisz mu sms że czujesz coś do niego że go kochasz i wyszła z tego pomyłka i bardzo go przepraszasz. Tysia18 odpowiedział(a) o 15:33 Oj namieszałaś, ja miałam podobnie. Spróbuj więcej się spotykać w realu a nie tylko uznawać po "opisach" co miał na myśli ;) Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać i powiedzieć, że go kochasz. кιиѕ odpowiedział(a) o 15:36 Trochę z tymi opisami to dziecinna sprawa i cięzko się połapać... No nie wiem kieruj się wyłącznie sercem. Daj sobie kilka dni wolnego od chłopaków i przemyśl sprawę :) Cięzki wybór przed Tobą, ale jeśli do tamtego nic nie czujesz to w sumie proste wszystko się wydaje. Uważasz, że ktoś się myli? lub
fot. Fotolia Patrzyłam na tego niskiego, łysiejącego faceta z nadwagą nie mogąc oprzeć się przeczuciu, że kiedyś poznam go bliżej. „Brrr” – już sama myśl o ponownym spotkaniu i uściśnięciu jego pulchnej dłoni przyprawiała mnie o mdłości. Wszystko mnie w nim odrzucało. Wygląd, sposób mówienia i poruszania się. „A jednak coś będzie na rzeczy…” – przemknęło mi przez głowę, nim przywołałam się do porządku. Mężczyzna podchwycił mój wzrok i przysunął się bliżej. – Może przestańmy zachowywać się tak formalnie, Andrzej jestem – zaproponował i uśmiechnął się od ucha do ucha. – Monika – odpowiedziałam, nie odwzajemniając jego entuzjazmu. – Długo zostanie pani nad morzem? – zapytał. – Jeszcze nie wiem, a teraz muszę już iść… Niestety… – poprawiłam się.– Zatem do zobaczenia, Moniko – wyciągnął pulchną dłoń. – Cześć – pożegnałam się i pośpieszyłam na postój taksówek. Chciałam jak najszybciej zapomnieć o tym wieczorze. Mam dość randek w ciemno Nie wiem, co podkusiło moją przyjaciółkę, żeby swatać mnie na siłę. Podstępem ściągnęła mnie na swoje przyjęcie i zaczęła przedstawiać mężczyznom. O wiele starszym ode mnie, wolnym, zamożnym, ale jednak budzącym odrazę. „To tak, jakbym miała się związać z własnym ojcem. Czy ona zwariowała? Czy mając 35 lat, nie mogę już liczyć na kogoś normalnego? A ten ostatni… Jak mu tam było? Adam? Artur? Andrzej! Ten ostatni był najgorszy. Niski, gruby, śliniący się na mój widok. Cholera. Zadzwonię do niej jutro i jej wygarnę. Za kogo ona mnie ma?” – długo jeszcze nie mogłam się uspokoić, ale następnego ranka nie zadzwoniłam do przyjaciółki. Nie zdążyłam… Obudził mnie kurier kwiatowy i wręczył bukiet ogromnych róż. Wśród kwiatów znalazłam liścik. Wiem, że może to zbyt staromodne i pośpieszne, ale chciałem powiedzieć, że wciąż o Tobie myślę… Andrzej. I tyle. Bez prośby o kontakt. W tej samej chwili zadzwoniła moja komórka. Sądziłam, że to Andrzej, więc zwlekałam z odebraniem. Gdy już podeszłam do aparatu, zobaczyłam numer przyjaciółki. – Jak mogłaś dać mu mój adres?! – zaczęłam, kiedy tylko ktoś po drugiej stronie odebrał telefon. – Ciociu? Mama miała wypadek. Jest w szpitalu – zamiast przyjaciółki usłyszałam głos jej starszego syna. Natychmiast popędziłam. Umieszczono ją na Oddziale Intensywnej Terapii. Była w ciężkim stanie. Opuchnięta, sina i nieprzytomna, w niczym nie przypominała siebie sprzed kilku godzin. – Najpierw rozwód, a teraz to – załamała ręce jej mama. – Zabiorę dzieci do domu – zaproponowałam, widząc, że nie jest w stanie zająć się wnukami. – Na pożegnanie delikatnie pogłaskałam opuchnięte ramię zostałabym przy niej, ale w tej chwili jej dwójka zrozpaczonych dzieci bardziej mnie potrzebowała. Marek, były mąż Jowity, obiecał, że przerwie wakacje z ukochaną na południu Włoch i przyleci do nas najszybciej jak się da, ale mijały dni, a on jakoś się nie pojawiał. Musiałam, więc sama zaopiekować się dziećmi przyjaciółki, jej domem i rodzicami w podeszłym wieku. Jowita nie miała w Gdańsku zbyt wielu znajomych ani rodziny. Przeprowadziła się tutaj po rozwodzie, wykorzystując szansę na lepszą pracę. Za pieniądze po podziale majątku kupiła mały domek na obrzeżach miasta i starała się jakoś wiązać koniec z końcem. Wzięłam zaległy urlop, żeby być przy niej i jej bliskich. Dwoiłam się i troiłam, bo chociaż przyjaciółka szybko dochodziła do siebie po kilku operacjach, to czekała ją jeszcze żmudna rehabilitacja. A na razie niewiele była w stanie zrobić przy sobie. I wtedy z pomocą przyszedł Andrzej. Mimo że odrzucałam jego telefony i nie odpowiadałam na SMS-y, pojawił się pewnego dnia w szpitalu u Jowity. Jak zwykle z bukietem ogromnych róż i szczerą chęcią wsparcia mojej przyjaciółki. Był na każde zawołanie. Woził Jowitę na rehabilitację, odbierał dzieciaki ze szkoły, robił zakupy, pomagał przy drobiazgach. – Nie robi tego dla mnie, tylko dla ciebie. Widzę, jak na ciebie patrzy… – twierdziła moja przyjaciółka. Nie śmiałam się jej przyznać, że choć mężczyzna imponuje mi swoją postawą, to wciąż odrzuca mnie jego wiek i wygląd.– Ma zaledwie 52 lata – Jowita jakby czytała w moich myślach. – Już 52 – odcinałam się. – Ma dorosłe dzieci, którymi nie musisz się zajmować – nie poddawała się. – Ale ja nie chcę faceta z dziećmi i dobrze o tym wiesz. – ripostowałam. – Jest dobrym człowiekiem. – I dlatego mam za niego wyjść? A gdzie miłość? Zakochanie? Endorfiny? – Kiedyś ludzie nie wiązali się z miłości i trwali przy sobie aż po kres. Czekasz na miłość? Zobacz, jak ja skończyłam. – tłumaczyła i trudno było odmówić jej racji, ale ja wiedziałam swoje. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym z nim być Na samą myśl o dotykaniu ciała tego człowieka czy całowaniu się z nim zbierało mi się na mdłości. A co byłoby, gdyby przyszło mi spędzić z nim całe życie albo przynajmniej najbliższe 30 lat? „Nigdy w życiu!” – obiecałam sobie, zostawiając Gdańsk i wracającą do zdrowia przyjaciółkę. Z rozdartym sercem wracałam do pracy i swojego życia, ale musiałam zacząć zarabiać. Odwiedzałam Jowitę kilka razy w miesiącu i podczas jednej z takich podróży, w pociągu, poznałam Jacka. Wysoki, zabawny facet koło czterdziestki bez zobowiązań i złych doświadczeń małżeńskich wydał mi się idealnym narzeczonym. Nie przypuszczałam tylko, że to, co biorę za początki poważnego związku, dla niego jest jedynie przygodą. Któregoś wieczora wracając do domu, przechodziłam obok modnej restauracji z ogromnymi oknami. W jednym z nich zobaczyłam Jacka z jakimś dziewczęciem o połowę młodszym ode mnie. Pomyślałam, że to jedna z modelek, z którymi współpracuje, ale kiedy uważniej im się przyjrzałam, zrozumiałam, że łączące ich relacje wychodzą poza znajomość biznesową. Całowali się, nie zważając na obsługę, gości czy mnie, stojącą w deszczu po drugiej stronie okna. Nie, nie zrobiłam sceny, nie przerwałam im, nie urządziłam karczemnej awantury. Odeszłam z godnością, czego bardzo żałuję, bo po Jacku nasze rozstanie spłynęło jak po kaczce. Cierpiałam, a jedyne lekarstwo, jakie przyszło mi do głowy, to podróż do przyjaciółki. Wsiadłam w pociąg i kilka godzin później wpadałam w objęcia Andrzeja. – Przyszedłem zawieźć cię do Jowity – powiedział, odbierając ode mnie bagaż. Nie wiem, czy to wina podróży, zmęczenia czy złych doświadczeń, bo nagle poczułam, jak tracę grunt pod nogami. Oszołomił mnie zapach jego wody toaletowej, dotyk, pełne ciepła spojrzenie… – Monika, już dobrze, zemdlałaś, ale wracasz do nas – ocknęłam się w jego ramionach. – Andrzej… – spojrzałam na niego gotowa przepraszać za swoje zachowanie. Nie zamknął mi ust pocałunkiem, ani nie wyznał mi miłości. Zamiast tego pomógł wstać i zaprowadził do samochodu, a w domu Jowity zaparzył herbaty, i poczęstował kolacją. Początkowo nie zdziwiło mnie jego zachowanie, ale kiedy po północy wciąż nie zbierał się do odjazdu, zaczęłam się zastanawiać, czy nie chce mi czegoś powiedzieć.– Andrzej tu zostanie – wyznała przyjaciółka, rumieniąc się, a ja omal nie zemdlałam po raz kolejny. – Wszystko w porządku? – zapytała, widząc, jak zbladłam. – Nie spodziewałam się, że wy… Przepraszam… Chciałam uciec stamtąd jak najdalej. Zamiast tego jednak grałam rolę uradowanej szczęściem przyjaciółki. Jakimś cudem wytrzymałam do niedzielnego wieczora. Na pociąg odwiózł mnie Andrzej. Zrobiłam ogromny błąd – Długo marzyłem o tobie – wyznał mi, kiedy parkowaliśmy pod budynkiem dworca. – Ale w końcu zrozumiałem, że nie mam u ciebie szans. Jesteś stworzona dla innych mężczyzn. Bardziej pewnych siebie, przebojowych – westchnął. – Nieprawda, Andrzeju – przerwałam mu. – Po prostu byłam głupia… – rzuciłam, wyskakując z jego samochodu. Intuicja mnie nie myliła. Coś złączyło mnie na zawsze z Andrzejem, ale tym czymś nie było uczucie, a przyjaciółka. Nigdy więcej nie wróciliśmy do tej rozmowy, choć bywa, że gdy zostajemy sami, czujemy się nieswojo. Nadrabiamy miną, wiedząc, że nie możemy zranić Jowity. Więcej listów do redakcji: „Mój ojciec ma 51 lat i romans z dziewczyną, która ma 21 lat. A moja biedna mama niczego się nie domyśla”„Poślubiłam wdowca z dwiema córkami i... wredną matką zmarłej żony, która buntuje przeciwko mnie dzieci”„Moja żona jest w ciąży, ale nie ja jestem ojcem. Nie sypiam z nią od 2 lat”
Przeczytajcie notkę pod rozdziałem ! Justin’s PoV - Co ? – otworzyłem oczy patrząc na panią Teefrey. - Słyszałeś. Będziesz udawał chłopaka mojej córki – powiedziała i skrzyżowała ręce na piersi. - Nie , nie będę ! – potrząsnąłem głową. - Justin, posłuchaj mnie… – Scooter zaczął coś mówić, ale od razu mu przerwałem. - Nie ma mowy ! Nie ! Nie będę miał dziewczyny, ani nie będę udawał że mam ! - zacisnąłem pieśni. - Justin! Musisz to zrobić ! – nalegał. - Dlaczego ? – położyłem ręce na biodrach i uniosłem brwi. - Bo to będzie dobre dla twojej kariery . – Scooter wyszedł z panią Teefrey w kierunku korytarza. - Co masz na myśli ? – udałem się za nimi. - Posłuchaj, dzieciaku. Kontrakt Seleny z Disney’em się kończy i ona potrzebuje być z kimś znanym. Ty jesteś taki! –wykrzyknął. - Przed chwilą powiedziałeś, że to będzie dobre dla mojej kariery. Jak udawanie chłopaka jakiejś frajerki, która nie może pokazywać się sama na okładkach, ma mi pomóc ? Ja robię to cały czas ! – zatrzymałem się i wrzasnąłem. - Ponieważ prasa zainteresuje się tobą i twoją historią ! Pomyśl tylko , to może być twoja wielka szansa . – Uśmiechnął się , a Mandy zrobiła to samo. - No nie wiem .. – wzruszyłem ramionami. - Może spotkanie z Seleną ci pomoże ? – mrugnął do mnie. - Nie chce się z nią spotkać ! Scooter , nie mam zamiaru tego robić! Dobrze wiesz, że jest w Stratford dziewczyna którą kocham ! – zaczynałem się denerwować. - Po prostu z nami chodź – złapał mnie za ramię i wepchnął do jego mieszkania. Weszliśmy , a Mandy poszła do salonu. Westchnąłem i udałem się ze Scooter’em za nią. Gdy tylko weszliśmy zauważyłem dziewczynę, której twarz była schowana pod rozpuszczonymi włosami. Podniosła głowę i uśmiechnęła się. . Zamurowało mnie. Tak, pomyślałem, że jest .. brzydka! Moje motto to : każda dziewczyna jest piękna na swój sposób , ale ona była brzydka ! Za duża głowa do za małego ciała, zęby jak u bobra itd. - Scooter, nie zgadzam się ! – splunąłem i odwróciłem w kierunku drzwi. - Poczekaj ! – usłyszałem głos i poczułem czyjąś dłoń na moim ramieniu. - Co ? – syknąłem. - Proszę , musisz mi pomóc ! – dziewczyna , jak zgaduję Selena , błagała mnie. - Niby dlaczego miałbym to zrobić ? – skrzyżowałem ręce i uśmiechnąłem się . - Proszę ! Ja nie mogę … Moja kariera nie może się zawalić ! – Łza spłynęła po jej policzku. - Nie obchodzi mnie twoja kariera ! – zmrużyłem oczy. - Słyszałam, że jest pewna dziewczyna w twoim życiu . – okej , tą kartą też możemy zagrać. - Tak i jest miłością mojego życia ! – byłem pewny każdego wypowiedzianego słowa. - To czemu nie chcesz by była zazdrosna ? – uśmiechnęła się. - Bo jesteś brzydka?! – pokręciłem głową, pokazując jej jak bardzo jest to oczywiste. - Nie prawda ! Wiesz w ogóle kim ja jestem ? – Krzyknęła, a ja prawie umarłem ze śmiechu. - Żałosną dziewczyną, która nie może poradzić sobie w solowej karierze ? – powiedziałem ze śmiechem . - Przestań ! Chcesz żeby była zazdrosna, czy nie ? – wróciła do tematu Popatrzyłem ponad jej ramię i spotkałam wzrok Scooter’a. Skinął głową i uśmiechnął się. - Dobra. Zgadzam się – powiedziałem PoV. - Wstawaj – potrząsnęłam Ryan’em, który spał obok mnie. - Mhmmmmm – mruknął i schował twarz w poduszki. - Już prawie południe . Mam wizytę kontrolną za godzinę – pocałowałam go w szyje wiedząc, że to go obudzi . Przeciągnął się i przekręcił się na plecy. - Dzień dobry, piękna – powiedział, a ja nachyliłam się i pocałowałam go w usta. Ryan mieszka u mnie od miesiąca. Wszyscy w szkole wiedzą, że jesteśmy parą. Kocham go , nie tak jak Justin’a, bardziej z wdzięczności, ponieważ chce się opiekować mną i dzieckiem. - Wykąpałaś się już ? – położył rękę na moim brzuchu i uśmiechnął się. - Tak , jeszcze tylko się ubiorę i możemy iść. – Zdjęłam jego dłoń i wstałam z łóżka. Ryan wszedł do łazienki, a ja poszłam poszukać wygodnych ciuchów na wizytę u ginekologa. Ostatni raz gdy tam byliśmy , lekarka powiedziała, że przy następnej wizycie usłyszymy bicie serca naszego maluszka. Jestem bardzo podekscytowana ! Ryan także bardzo się cieszył. Nasi rodzice wiedzieli o mojej ciąży, ale myślą że to dziecko Ryan’a. Zdecydowaliśmy, że będziemy to mówić każdemu. Nie chcieliśmy żeby ludzie wiedzieli, że ojcem jest Justin. W związku z tym, Ryan jest bardziej podniecony niż ja. Zdążył już kupić kilka ubrań dla malucha i wybrał pokój który będzie idealny. Tak, on jest uroczy. Założyłam dres i związałam włosy w niechlujny koczek. Gdy wkładałam moją książeczkę ciążową do torby, Ryan wyszedł z łazienki całkowicie ubrany. Wziął moją dłoń i splótł nasze palce. Stratford przykrył śnieg, ulice były całkowicie białe. Gdy szliśmy do kliniki, dzieci wokół nas rzucały się śnieżkami. To było tylko kilka minut od mojego domu. Zimne powietrze owiewało nasze twarze, a my śmialiśmy się i rozmawialiśmy. - Pani Evans, może pani wejść. – Pielęgniarka zawołała mnie do gabinetu doktor Juarez. - Czy mój chłopak może wejść ze mną ? – zapytałam uprzejmie. - Oczywiście – uśmiechnęła się, a Ryan wszedł ze mną do gabinetu. Doktor Juarez jest starszą kobietą. To najbardziej życzliwa osoba, którą kiedykolwiek poznałam. Kocha dzieci i swoją prace. Na mojej pierwszej wizycie czułam się tak dobrze, że nie chciałam wychodzić. Jest prostym człowiekiem, który nie osądza ludzi. - Angel, kochanie jak się masz? – wielki uśmiech od razu pojawił się na jej twarzy. - Dzień dobry proszę pani. Dobrze, dziękuje. A Pani? – usiadłam na krześle naprzeciwko niej. - Oh, wspaniale. Powiedz mi , masz poranne mdłości ? – otworzyła moją kartę i zaczęła pisać coś w środku, - Właściwie nie. Czy to normalne ? – zapytałam z niepokojem. - Nie martw się, kochanie. Niektóre kobiety nie mają takich dolegliwości. Możemy zobaczyć dziecko ? – wstała i uśmiechnęła się. - Ryan, chodź z nami – wzięłam go za rękę i poszłam do oddzielnego pokoju w którym był potrzebny sprzęt. - Ryan, skarbie, jak się czujesz ? – jego rodzice przyjaźnią się z Panią Juarez. - Podekscytowany – uśmiechnął się. Położyłam się na leżance i podwinęłam koszulkę. Nagle poczułam motyle w dole mojego brzucha. - O mój Boże ! – krzyknęłam zdezorientowana tym nieoczekiwanym, dziwnym uczuciem. - Co ? Co się dzieje ? – Ryan od razu zaczął panikować. - Skarbie, wszystko w porządku ? – Pani Juanez uniosła brwi. - Tak. To znaczy , ja .. motyle .. – jęknęłam wskazując palcem . - Czułaś łaskotanie w podbrzuszu ? – uśmiechnęła się. - Tak. – skinęłam głową. - Kochanie, to całkowicie normalne dla kogoś , kto jest w 5 miesiącu ciąży. Dziecko musi się ruszać. Gratulacje, właśnie poczułaś pierwszy ruch swojego maleństwa – uśmiechnęła się, a łza spłynęła po moim policzku. - A czy ja też mogę ? – spytał Ryan, kładąc swoją rękę na moim brzuchu. - Na tym etapie, tylko matka może poczuć dziecko – Pani Juanez uśmiechnęła się i odwróciła w stronę USG. - Zobaczymy teraz nasze dziecko ? – byłam podekscytowana. Ostatni raz kiedy tu byłam , płód miał tyko kilka tygodni i nie mogliśmy go zobaczyć. W zasadzie, dziecka jeszcze nie było, tylko ‘torba; w której tworzyły się żyzne wody. Serce dziecka zaczyna bić po 15 tygodniu ciąży, ale pani doktor jest pewna że wszystko będzie w porządku, a teraz ma nam pokazać ogólny zarys. - Oto wasze dziecko. – lekarka pokazała nam małą kropkę wielkości grochu. - Naprawdę ? To nasze dziecko ? – Ryan był niesamowicie podniecony. - Tak, a teraz posłuchajcie bicia serca – przekręciła coś nagle usłyszeliśmy jego bicie. To był moment, w którym zakochałam się w moim maleństwie. Zdałam sobie sprawę , że będę miała dziecko., dziecko które jest pod moim sercem. Spojrzałam na Ryan’a. Wycierał łzy, a na twarzy miał ogromny uśmiech. Wyszliśmy z gabinetu trzymając się za ręce. To doświadczenie jeszcze bardziej zbliżyło nas do siebie. Chociaż muszę być szczera … szkoda, że Justin nie był ze mną w tym momencie. -Kochanie, zapomniałem ci powiedzieć. Jesteśmy zaproszeni na rozdanie nagród w ten weekend. – zatrzymał się obok supermarketu i spojrzał mi w oczy. - Naprawdę ? Kto nas zaprosił ? – uśmiechnęłam się. - Justin ... – przygryzł dolną wargę. - Justin, że Justin Bieber ? – uniosłam brwi. - Taak, słuchaj jeżeli nie chcesz jechać, nie musimy.. - Ryan, wszystko w porządku. Nie martw się. – Przerwałam mu, chociaż czułam skurcz w żołądku. - Naprawdę ? – uśmiechnął się szeroko. - Tak – pogłaskałam go po policzki. - Nie wyobrażasz sobie jak bardzo się cieszę ! Naprawdę tęsknię za Justin’em – przytulił mnie. Mała łza spłynęła po moim policzku. Czułam podniecenie i strach. Nie widziałam Justin’a od ponad 4 miesięcy i będzie to pierwszy raz odkąd go odrzuciłam i powiedziałam okropne rzeczy. Weszliśmy do sklepu. Poszłam przejrzeć magazyny, a Ryan kupić coś na obiad. I wtedy zobaczyłam nagłówek. „Popowa sensacja Justin Bieber potwierdził: Selena Gomez jest moją dziewczyną!” Moje serce zamarło na chwilę, jak próbowałam przełknąć gulę w gardle. Wtedy zdałam sobie sprawę, że straciłam go całkowicie. Obecnie należy do niej, do jedynej osoby, której naprawdę nienawidzę ! ---------------------------------------------------------------------------------------------------------I’M BAAAAAAAAAAACK ! Hej, tu Wika (@readingbitch97) ! Wróciłam na dobre i nie wybieram się nigdzie ! Info Jeżeli czytasz to proszę napisz chociaż jedno słowo, bo to nas bardziej zachęca do tłumaczenia, gdy piszecie mi Waszą opinię. Następny rozdział będzie jak pojawi się ponad 20 komentarzy pod tym rozdziałem :) Następny rozdział tłumaczy Katarzyna <3
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Matka wiecznie dziewicza. Modlę się nowenna pompejańską z małymi przerwami od lipca 2018r. w intencji ratowania mojego byłego związku. Sama zerwałam z chłopakiem rok temu. Otrzymałam naprawdę wiele łask abyśmy wrócili do siebie ale go odrzuciłam. Zraniłam go bardzo ale już teraz On nie chce wrócić do mnie. Znalazł nową dziewczynę, a zemną nie chce nawet porozmawiać. Modlę się ale jest jeszcze gorzej niż było. Boże co mam robić? Nie mam sił. Nie rozumiem czemu nagle jestem najgorszym złym. StartŚwiadectwa o nowennie pompejańskiejB: Brak sił w walce o miłość
odrzuciłam go a teraz tęsknię